Korzystając ze strony akceptujesz politykę cookies.


UFC 201. Karolina Kowalkiewicz: jestem fanką Namajunas. WYWIAD

ufc-201-karolina-kowalkiewicz-jestem-fanka-namajunas-wywiad

Karolina Kowalkiewicz (9-0 MMA, 2-0 UFC) jest już na ostatniej prostej przed najważniejszą walką w dotychczasowej karierze w MMA. Polka zmierzy się 30 lipca 2016 podczas UFC 201 z Rose Namajunas (5-2 MMA, 3-1 UFC). Jak przebiegały jej dotychczasowe przygotowania? Co sądzi o najbliższej rywalce? Jak, według Karoliny, zakończy się walka Joanny Jędrzejczyk z Claudią Gadelhą? I co nowego zabierze ze sobą do Atlanty?

Odpowiedzi na te (i nie tylko te) pytania w poniższym wywiadzie.

Zanim przejdziemy do MMA, porozmawiajmy chwilę o piłce nożnej. Dało się zauważyć, że oglądałaś mistrzostwa Europy. Jak podobało Ci się Euro?

Karolina Kowalkiewicz: Nie jestem fanką piłki nożnej i nigdy jej nie oglądałam, jednak teraz tak pochłonęła mnie mistrzowska atmosfera, że postanowiłam obejrzeć ze znajomymi pierwszy mecz Polaków. I mnie to wciągnęło. Dlatego ostatecznie zobaczyłam wszystkie spotkania, w których wystąpiła nasza reprezentacja. Bardzo mi się to podobała. No i było mi przykro, gdy Polacy przegrali po karnych z Portugalią. Teraz, gdy w turnieju nie ma już naszego zespołu, mistrzostwa przestały mnie interesować.

Czyli poza przygotowaniami do kolejnego pojedynku nic Cię już nie rozprasza. To cieszy. Żartuję. Jak się można było ostatnio zorientować jesteś teraz na etapie sparingów. Stąd wizyta w Krakowie?

Karolina Kowalkiewicz: Tak, sparowałam tam z Agnieszką Niedźwiedź. Wcześniej ona była dwa razy u mnie. Agnieszka walczy dzień wcześniej niż ja, podczas gali Invicta.

Całość moich dotychczasowych przygotowań odbyła się, tradycyjnie, w Łodzi. Ostatni okres treningowy był bardzo dobry. Szczerze mówiąc to mam chyba za sobą najmocniejsze sparingi, jakie kiedykolwiek robiłam.

Niedawno byłaś też w Bydgoszczy. Tam również szukałaś okazji do stoczenia kolejnych sparingów?

Karolina Kowalkiewicz: Nie, byłam tam gościem na otwarciu restauracji Papa Grande. A ponieważ mój trener pochodzi z Bydgoszczy, odwiedziliśmy przy okazji jego dawny klub i tam zrobiliśmy trening.

Ostatnie sparingi chyba faktycznie do łatwych nie należały. Zdjęcie z guzem na czole, które niedawno zaprezentowałaś, robi wrażenie.

Karolina Kowalkiewicz: Ten guz to był nieszczęśliwy wypadek. Wszystko wydarzyło się nie podczas sparingu, a w trakcie luźnej pracy. Kolega z maty Damian Szmigielski tak niefortunnie trafił mnie kolanem w czoło, że do tej pory się z tym męczę. Wygląda na to, że po walce nie obędzie się bez interwencji chirurga. Coś bardzo brzydkiego mi się zrobiło i nie chce zejść od ponad trzech tygodni. Ale nie chcę narzekać, tak poza tym naprawdę jest dobrze.

I dobrze, że jest dobrze, bowiem rywalka z która przyjdzie Ci się teraz zmierzyć jest bardzo wymagająca. Mówi się nawet, że Rose Namajunas to kolejna pretendentka do walki o mistrzowski pas.

Karolina Kowalkiewicz: Ja zawsze się śmieję, że największe i najistotniejsze walki są jeszcze przede mną, do każdej podchodzę jednak tak, jakby była najważniejsza w życiu. I dlatego zbliżający się pojedynek traktuję tak, jak wszystkie inne. Staram się jak najlepiej do niego przygotować. Cieszę się, że jest tak mocna rywalka i że zawalczę z Rose, ponieważ jestem jej wielką fanką. Dla mnie jest to ogromny zaszczyt, że mogę się z nią zmierzyć. Mam nadzieję, że jeśli wygram ten pojedynek, to już kolejny będzie o pas.

Skąd wzięła się u Ciebie taka sympatia do Namajunas?

Karolina Kowalkiewicz: Bardzo szanuję wszystkie zawodniczki i wszystkich zawodników trenujących MMA. Wiem bowiem, ile pracy wkładają w swoje przygotowania, ile zdrowia ich to kosztuje. Temu trzeba poświęcić całe życie.

Natomiast całkiem prywatnie jednych lubię trochę bardziej, a innych trochę mniej. Rose, choć nigdy jej osobiście nie poznałam, wydaje się być fajną dziewczyną. Śledzę jej karierę i i to, co udostępnia na portalach społecznościowych. Jest normalną osobą.

Czyli złej krwi między wami nie będzie.

Wydaje mi się, że nie. Wiadomo, w klatce zrobimy swoje, ale przed walką raczej nie będzie tzw. trash-talku.

Skoro jesteśmy przy trash-talku to zatrzymajmy się na chwilę przy walce przed którą go nie brakowało. Wielkimi krokami zbliża się bowiem mistrzowski bój o pas mistrzyni wagi słomkowej, w którym Joanna Jędrzejczyk zmierzy się z Claudia Gadelhą. Jak, według Ciebie, będzie wygląda ta potyczka?

Karolina Kowalkiewicz: Na pewno będzie to najcięższa walka, jaką przyszło do tej pory stoczyć Aśce. Claudia stawi duży opór, ale moim zdaniem Aśka to wygra. Na pewno to wygra.

No a potem, po ewentualnym zwycięstwie nad Namajunas, dojdzie do Twojego boju z Joanną?

Karolina Kowalkiewicz: Powtarzam: mam nadzieję, że najbliższa walka będzie moja ostatnią przed mistrzowskim pojedynkiem.

Jakiś czas temu w Twoim sztabie trenerskim i w sposobie przygotowań zaszły zmiany. Nie wygląda na to, by w związku z tym Twój spokój został jakoś specjalnie zmącony.

Karolina Kowalkiewicz: Kiedy wiem, że czeka mnie walka, wtedy w stu procentach skupiam się na niej. Wszystkie inne sprawy i problemy odchodzą na drugi plan. Najważniejszy jest pojedynek i to, żeby się do niego przygotować. Zresztą ja się nigdy nie denerwuję przed pojedynkiem. Cieszę się, że mogę walczyć. W ten sposób spełniają się moje marzenia. Nie mogę już doczekać się 30 lipca.

W ramach oczekiwań na nadchodzące wydarzenie i dla relaksu grywasz w wirtualne UFC?

Karolina Kowalkiewicz: Jeszcze nie. Kupiłam już jednak konsolę i się do tego przymierzam. A jak już wreszcie odpalę grę, to będę oczywiście Karoliną Kowalkiewicz. To na pewno będzie bardzo fajne uczucie grać samą sobą.

Karolina Kowalkiewicz w oficjalnej grze UFC, Karolina Kowalkiewicz jako gość w telewizjach śniadaniowych. Czujesz się gwiazdą?

Karolina Kowalkiewicz: Nie, broń Boże. Staję się bardziej popularna i rozpoznawalna, ale gwiazdą nigdy nie będę się czuła. Dla mnie to jakaś totalna abstrakcja, gwiazdy to są na niebie. Ja jestem sportowcem.

No, ale sportowcy też zostają wielkimi gwiazdami.

Karolina Kowalkiewicz: Tak, a potem kończy się to wielkimi skandalami. Nie, dziękuję. Ja wolę po cichutku robić swoje.

Po cichutku robić swoje i np. wyjeżdżać, jak ostatnio, w Tatry. To dla Ciebie ulubione miejsce wypoczynku czy raczej okolice stworzone do ciężkiej pracy?

Karolina Kowalkiewicz: Jedno i drugie. Jestem zakochana w górach, a w szczególności w polskich Tatrach. Uwielbiam tam jeździć, uwielbiam tam odpoczywać, ale lubię też tam trenować, robić obozy kondycyjne. Tatry dają mi to wszystko, czego potrzebuję.

Jaki jest Twój najświeższy plan zajęć na okres przed samą walką?

Karolina Kowalkiewicz: Najbliższy tydzień będzie wciąż mocny. Potem powoli zaczynamy schodzić z obrotów. Zaczną się luźniejsze treningi, skupimy się na szybkości i regeneracji. Końcówkę przygotowań zrobimy już w Atlancie, do której wylatujemy 20 lipca.

Na UFC 201 zabierasz ze sobą nowy ochraniacz na zęby.

Karolina Kowalkiewicz: Zgadza się, taki idealnie dopasowany do mnie. Będzie chronił moje ząbki, żeby były całe i niepołamane. Teraz, na najbliższą walkę, mam wyszykowaną zwykłą, bezbarwna "szczękę", ponieważ producent nie zdążyłby umieścić mi na niej takiego motywu, jaki sobie wymarzyłam. Ochraniacz „z motywem” też zostanie stworzony, ale potem.

Zanim założysz ochraniacz i wejdziesz do klatki czeka Cię jeszcze ważenie przed galą. Teraz odbywa się ono na zmienionych zasadach (zawodnicy są kontrolowani przez lekarza od momentu przyjazdu na galę, a waga uczestników imprezy zbierana jest w piątek do południa, przed oficjalnie transmitowaną ceremonią). Jak oceniasz nowy sposób przeprowadzania ważenia?

Karolina Kowalkiewicz: Wprowadzone zmiany są bardzo korzystne dla zawodników. Teraz mamy więcej czasu na zregenerowanie sił, co jest lepsze dla naszego zdrowia. Dla mnie to pomysł na plus.

Z UFC 200 wypadła właśnie walka podejrzanego o stosowanie dopingu Jona Jonesa z Danielem Cormierem. Wielu fanów UFC na całym świecie czuje z tego powodu wielkie rozczarowanie. Ty też?

Karolina Kowalkiewicz: Troszeczkę, ale bardziej czekam na walkę Asia kontra Claudia.

To chyba jak my wszyscy. A skoro już mowa o zakazanych substancjach – ty jakiś czas temu także miałaś okazję poddać się kontroli antydopingowej.

Karolina Kowalkiewicz: Faktycznie, raz odwiedzili mnie przedstawiciele komisji antydopingowej. Obudzili mnie bezczelnie, bo przyszli z samego rana. Mówiąc całkiem poważnie to było bardzo miło. Ja jestem spokojna oraz w stu, a nawet w dwustu procentach, „czysta”. Nigdy nie używałam jakichkolwiek niedozwolonych substancji. Mogą mnie badać w każdej chwili, o każdej porze dnia i nocy, w każdym miejscu na świecie.

Rozmawiał JAM

Opublikowano: 2016-07-08

Dodaj komentarz

Możesz używać bbcode - kliknij aby zobaczyć instrukcję.
  • [b]pogrubienie tekstu[/b]
  • [i]pochylenie tekstu[/i]
  • [u]podkreślenie tekstu[/u]
  • [img]link do obrazka[/img]
  • [url]http://jakis-link.pl[/url]
  • [url=http://jakis-link.pl]opis linka[/url]
  • [quote]dowolny cytat[/quote]
  • [quote=ktostam]cytat wybranego użytkownika[/quote]

Zobacz również