Korzystając ze strony akceptujesz politykę cookies.


UFC 155. Wyniki i relacja na żywo

ufc-155-wyniki-i-relacja-na-zywo

Wszystko tak naprawdę zaczęło się i skończyło w pierwszej rundzie pojedynku Juniora dos Santosa z Cainem Velasquezem. Potężny prawy sierpowy Velasqueza, który wcześniej namiętnie szukał parteru, rzucił Brazylijczyka na matę. I od tego momentu zaczęła się egzekucja mistrza świata wagi ciężkiej UFC. Byłego mistrza.

Przez pełne pięć rund - mało kto się spodziewał, że ta walka potrwa cały dystans - mający meksykańskie korzenie Velasquez pracował nad sprowadzeniami, kontrolując przy okazji wydarzenia w stójce. Dos Santos próbował od czasu do czasu krótkich haków i desperackich łokci przy siatce, jednak był bezsilny, bezradny, bez szans i ze złamaną szczęką. Poległ bezdyskusyjnie na punkty, jednak przetrwał, co było kolejnym wielkim zaskoczeniem tego wieczora z UFC. Po tym bowiem, co go spotkało, to prawdziwy cud że nie został poddany lub znokautowany. Jedno jest pewne: my chętnie zobaczylibyśmy trzeci bój obu tych panów.

godz. 06:01. Trudno o tym pisać. Trzecia runda - cudeńko, szczególnie jej koniec. Miller obijał przez większość czasu Lauzona (łokcie!). I gdy wydawało się, że jest już po wszystkim, Lauzon w niezwykle ekwilibrystyczny sposób ruszył po dźwignię na nogę. Prawie mu się udało, jednak stracił szansę na skrętówkę. Niezrażony tym Lauzon spróbował jeszcze gilotyny. I zabrakło mu czasu, by udusić Millera. W związku z tym zwycięzcą tego szalonego, krwawego i porywającego pojedynku został właśnie Miller.

godz. 05:54. Wciąż trwa kapitalny bój Lauzona z Millerem. Druga runda była nie mniej emocjonująca niż pierwsza. Lauzon, zalany krwią, odzyskał wigor i był bliski zakończenia bitwy skrętówką. Na dodatek - gdy miał górną pozycję w parterze - pojedynek został na chwilę przerwany. Wszyscy spodziewali sie interwencji lekarza, a tymczasem chodziło o obcięcie zwisającego kawałka taśmy przy ręklawicy Lauzona. Więc po tej szybkiej akcji technicznej i chwili odpoczynku dla obu zawodników byliśmy świadkami dalszej walki, toczonej z jeszcze większą furią. Coś niesamowitego.

godz. 05:48. Niesamowita pierwsza runda walki Joe Lauzona i Jima Millera. Miller ruszył z furią na rywala i porozbijał mu głowę masą ciosów oraz łokci. Zalany krwią Lauzon został nawet w pewnej chwili odesłany do narożnika, by zetrzeć krew z oczu. Dla tego pojedynku - szybkiego, twardego i efektownego - warto było siedzieć po nocy.

godz. 05:30. Szkoda nam Tima Boetscha, ponieważ od drugiej rundy ten zasługujący na uzanie twardziel zasadniczo przestał walczyć. Wyglądał bardzo źle, to fakt, miał złamany nos i wiele poważnych rozcięć na twarzy, na dodatek w drugim właśnie starciu Constantinos Philippou wsadził mu palec w oko, jednak do tych wszystkich wspomnianych zniszczeń doszło dzięki konsekwentnej pracy cypryjskiego Greka. Nokaut w trzeciej rundzie był nieuniknioną konsekwencją wcześniejszych wydarzeń. Philippou zaliczył więc piąte zwycięstwo z rzędu.

godz. 05:02. Bardzo głośne gwizdy towarzyszyły Yushinowi Okamiemu i Alanowi Belcherowi. I niech to posłuży zasadniczo za cały komentarz do pojedynku, podczas którego Belcher, mający na koncie przed tym występem cztery zwycięstwa z rzędu, próbował trzykrotnie zakładać gilotynę i trzykrotnie lądował zaraz potem na plecach, by zacząć przyjmowanie łokci oraz ciosów Okamiego. Japończyk wygrał, ale aplauzu jego triumf nie wywołał, tak to podsumujemy.

godz. 04:33. To nie był udany powrót Chrisa Lebena do Oktagonu. Po 14. miesiącach dyskwalifikacji kontrowersyjny wojownik niewiele zmienił w swoim stylu walki. Zbierał, parł do przodu, dawał się obalać, wstawał, zbierał, parł do przodu, dawał się obalać... Derek Brunson, młodszy i z lepszym zasięgiem, nie dawał sobie jednak zrobić krzywdy i kontrolował przebieg pojedynku. Dzieki czemu zasłużenie wygrał swój debiutancki bój w UFC jednogłośną decyzją arbitrów.

godz. 04:00. Za chwilę pierwsza walka z karty głównej. Czekamy więc na nią kontemplując przy okazji najciekawsze momenty oficjalnego ważenia przed galą:

godz. 03:49. Za nami pojedynek, który z powodzeniem mógł znaleźć się w karcie walk jakiejś pięściarskiej gali. Eddie Wineland i Brad Pickett zajęli się zasadniczo tylko wymiana ciosów, nawet kopnięcia ograniczając do minimum. W pierwszej rundzie Wineland obijał głowę Anglika niczym worek treningowy, w drugiej natrafił już na lekki oprór, sam został lekko rozbity i zaczął krwawić. W trzecim starciu Amerykanin zaczął mieć nawet małe kłopoty. Przetrwał jednak i zasłużenie - choć niejednogłośnie - wygrał. Po walce Wineland podziwiał twardość głowy Picketta. Słusznie. Faktycznie wyglądała na granitową.

godz. 03:16. Erik Perez szybko, po po niecałych czterech minutach pierwszej rundy, zdemolował Byrona Bloodwortha. Najpierw Meksykanin trafił rywala kolanem na korpusu w klinczu, a gdy ten padł Perez nie wypuścił już okazji z rąk i odniósł trzeci triumf z rzędu w pierwszym starciu. Bloodworth mu specjalnie nie utrudniał zadania, więc po kolejnym etapie mocnego bicia sędzina Kim Winslow słusznie przerwała walkę. I nic do rzeczy nie miała tu akurat większa, kobieca wrażliwość.

A tak swoją drogą bardzo podoba nam sie ta firmowa maska Pereza:

Gdyby ktoś miał ochotę, to tutaj jej wzór do wycięcia:

godz. 02:59. Melvin Guillard, który przegrał cztery z ostatnich pięciu walk, naszym zdaniem dominował w dwóch pierwszych rundach pojedynku z Jamie'em Varnerem. Co prawda w trzeciej "The Young Assassin" prezentował się już gorzej, jednak pierwsze starcie okraszone low kickami Guillarda, było zdecydowanie zakończone jego zwycięstwem. Varner obrywał, jednak co i raz próbował obaleń. No i to chyba dało mu w ostatecznym rozrachunku niejednogłośne zwycięstwo na punkty. Przynajmniej w opinii sędziów, bo naszym zdaniem jednak "C-4" tego boju nie wygrał, a przynajmniej nie aż tak zdecydowanie.

godz. 02:26. Pierwsza runda podobna do drugiej, druga do trzeciej. Myles Jury zasadniczo ciągle z góry w parterze, rozbijający, ugniatający i niszczący twarz Michaela Johnsona. Łokcie, pięści, kolana... To wszystko, sprawnie funkcjonujące, ma Jury. Johnson być może też dysponuje podobnymi atrybutami, jednak tym razem nie mieliśmy okazji się o tym przekonać. Jednogłośna decyzja na korzyść Jury'ego.

godz. 01:50. Przed nami wymarzone przez wszystkich fanów MMA zakończeniu roku. Już niebawem przekonamy się, czy Cain Velasquez jest w stanie pokonać Juniora dos Santosa i znów zostać mistrzem UFC w wadze ciężkiej. O godz. 2:00 zaczyna się transmisja gali w Orange sport. Oraz - tekstowa - na MMAnii.pl. Panie i Panowie: It's time!

Walka wieczoru.

  • O mistrzostwo wagi ciężkiej UFC (265 lbs.): Cain Velasquez pok. Juniora dos Santosa jednogłośną decyzją sędziów (50-45, 50-43, 50-44)

Główna karta.

  • 155 lbs.: Jim Miller pok. Joe Lauzona jednogłośną decyzją sędziów (3 x 29-28)
  • 185 lbs.:Constantinos Philippou pok. Tima Boetscha przez TKO (ciosy w parterze), 3. runda (2:11)
  • 185 lbs.:Yushin Okami pok. Alana Belchera jednogłośną decyzją sędziów (2 x 30-27, 29-28)
  • 185 lbs.: Derek Brunson pok. Chrisa Lebena jednogłośną decyzją sędziów (3 x 29-28)

Pozostałe.

  • 135 lbs.: Eddie Wineland pok. Brada Picketta niejednogłośną decyzją sędziów (2 x 30-27, 28-29)
  • 135 lbs.: Erik Perez pok. Byrona Bloodwortha przez TKO (ciosy w parterze), 1. runda (3:49)
  • 155 lbs.: Jamie Varner pok. Melvina Guillarda niejednogłośną decyzją sędziów (2 x 30-27, 27-30)
  • 155 lbs.: Myles Jury pok. Michaela Johnsona jednogłośną decyzją sędziów (3 x 30-27)

Pozostałe (Facebook).

  • 265 lbs.: Todd Duffee pok. Phila de Friesa przez TKO (uderzenia), 1. runda (2:04)
  • 145 lbs.: Max Holloway pok. Leonarda Garcię pniejednogłośną decyzją sędziów (2 x 29-28, 28-29)
  • 125 lbs.: John Moraga pok. Chrisa Cariaso przez poddanie (gilotyna), 3. runda (1:13)

Opublikowano: 2012-12-30

Komentarze

av

JDS ma złamaną szczękę. Masakra, jaki chłop dostał dziś łomot i to w swojej płaszczyźnie.

av

Podobno JDS od rana szuka czarnego pasa bjj bo mu gdzieś zginął

av

dobrze ze cian go obile nie bedzie kozaczyl ze wsystkich nokautuje kiedy chce frajerek z brazyli z overremem w stojce i klinczu srantos nie istnieje bravo cian

av

junior nie mial takiej motywacji do tej walki jak velasquez. mysle ze dostal dobra nauczke teraz ze od poczatku trzeba cisnac, a nie koniecznie czekac na jedna okazje pozwalajac na kasanie przez przeciwnika. jds ruszal sie jak mucha w smole, do tego przestrzelal wszystko. stawiam ze dos santos wygra nastepna walke i niedlugo znow bedzie mial pas

av

masakra

av

frajerkiem to ty jestes cioto jebana.... Data: 2012-12-30 12:10

av

szkoda Juniora ;( kurde !!!!!!!!!!!!!!!!!

av

@:
Data: 2012-12-30 16:49 do matki tak mówisz na ładny synek jestes bez szkoły i wychowania w domu musisz miec strasznie hajterku za monitorka

av

Valasquez wrócił tam gdzie jego miejsce! Uwielbiam typa!

Dodaj komentarz

Możesz używać bbcode - kliknij aby zobaczyć instrukcję.
  • [b]pogrubienie tekstu[/b]
  • [i]pochylenie tekstu[/i]
  • [u]podkreślenie tekstu[/u]
  • [img]link do obrazka[/img]
  • [url]http://jakis-link.pl[/url]
  • [url=http://jakis-link.pl]opis linka[/url]
  • [quote]dowolny cytat[/quote]
  • [quote=ktostam]cytat wybranego użytkownika[/quote]

Zobacz również